czwartek, 26 czerwca 2014

Informacja

Wiem, że zawaliłam... Nie musicie mi tego mówić :c Ten miesiąc był ciężki, a do tego Katarina postanowiła sobie zrobić wolne... No dobra, nie robi wolne, tylko wyjeżdża sobie nad morze beze mnie xd Tak więc, mam trzy blogi, które sama muszę prowadzić. Dwa z nich są moje, a ten był wspólny. Ledwo nadążam, żeby napisać tam rozdziały, ale teraz to się zmieni ;) Znajdę więcej czasu na pisanie i mam nadzieję, że wena mnie nie opuści, jak to zrobiła w ostatnim tygodniu... Nowy rozdział będzie w przyszłym tygodniu. Jeśli ktoś z Was chciałby mi pomóc, to zachęcam do współpracy!!! :*
Kontakt------> ostatnitaniec@onet.pl -----> Nie krępować się, tylko pisać!!!


Zapraszam także do wzięcia udziału w ankiecie, do której zgłoszony jest mój drugi blog : W imię wolności...


Ankieta----> Link 


Pozdrawiam :*
Seo

piątek, 6 czerwca 2014

The new message...?

***Gabriel***


      Czułem, że noga mi zdrętwiała, ale nie mogłem zmienić pozycji. Otworzyłem oczy w celu sprawdzenia, co jest tego przyczyną i od razu sobie przypomniałem. Leżeliśmy na miękkim dywaniku przed kominkiem. To znaczy ja na nim leżałem, a All na mnie. Nie mogłem uwierzyć, że stało się to, co się stało. Myślałem o tej chwili bardzo często, ale żadne marzenia nie oddały moich prawdziwych odczuć. Miałem już wiele kobiet i szczerze powiedziawszy traktowałem je strasznie podmiotowo. Teraz jednak było inaczej - naprawdę kochałem moją dziewczynę i było mi z nią bardzo dobrze. Na początku bałem się, że zrobię jej krzywdę, albo coś, ale emocje wzięły górę. Poza tym sama chciała i najwyraźniej też jej się to podobało.
Miałem ochotę podnieść się, albo chociaż obrócić, ale bałem się ruszyć choćby palcem. Moja ukochana spała tak słodko, że nie chciałem jej budzić. Przyjrzałem się jej i doszedłem do wniosku, że wygląda pięknie nawet, kiedy śpi, a może raczej powinienem powiedzieć: zwłaszcza, kiedy śpi. Wydawała się taka bezbronna, a kiedy spała w moich ramionach wiedziałem, że trzymam cały świat. Naprawdę chciałem ją ochronić przed wszystkim co złe, jednak miałem świadomość tego, że to właśnie przeze mnie ma kłopoty.
Zobaczyłem, że jej powieki się poruszają. Zamrugała nimi kilka razy i rozejrzała się. Zapewne tak jak ja, przez chwilę nie umiała sobie przypomnieć gdzie jest. Po ułamku sekundy jednak spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Przytuliłem ją bardziej do siebie.
- Jak się spało? - zanurzyłem nos w jej włosach i poczułem słodki zapach waniliowego szamponu.
- Bardzo dobrze, jesteś świetnym grzejnikiem - przyznała. - A tobie?
- Z tobą zawsze świetnie się śpi - skłamałem odruchowo mrugając okiem, chociaż nie mogła tego zobaczyć.
- Czy to jest jakiś podtekst? - poczułem, jak się uśmiecha.
- Skądże - odparłem.
Zobaczyłem, jak się rumieni. Najwyraźniej zdała sobie sprawę, że leżymy tak blisko siebie całkiem nadzy. Mnie to nie peszyło, ale ja byłem jej pierwszym, więc ją tak. Naprawdę słodkie było, jak się tak zawstydzała. Podniosła się i ubrała moją koszulkę. Sięgała jej do połowy ud, więc już nie była naga. Ja także wstałem i zacząłem zbierać swoje ubrania, jednak zauważyłem pewien brak.
- Kochanie? Nie pamiętasz, gdzie zostawiliśmy moje bokserki?- rozejrzałem się jeszcze raz, ale nigdzie ich nie widziałem.
Allis siedziała po turecku na ziemi i zaczęła się śmiać. Kochałem ją nawet taką - rozczochraną, bez makijażu i w mojej, za dużej koszulce.
- To wcale nie jest śmieszne - skomentowałem, co rozbawiło ją jeszcze bardziej.
- Jest - pokazała mi język, a ja podszedłem i ją pocałowałem.
Zobaczyłem, że trzyma coś w ręce za swoimi plecami. Były to moje bokserki.
- Jak chciałaś, abym pozostał nagi, wystarczyło poprosić - odebrałem jej moją zgubę, a ona śmiałą się jeszcze bardziej.
Dziewczyna poszła pod prysznic, a ja założyłem tylko bieliznę. Uznałem, że bezsensowne jest ubieranie się, skoro za chwilę miałem iść się kąpać. Udałem się do kuchni mając nadzieję, że Tomas z Sophie nie wrócili jeszcze z imprezy i nie widzieli nas leżących nago w salonie. Zabrałem się za robienie śniadania. Mój wybór padł na omlet z owocami. Na patelnie wbiłem jajka i zabrałem się za mycie owoców. W szafce znalazłem truskawki, maliny, jagody i banany. Pokroiłem to w odpowiednie kawałki, a omlet przyprawiłem. Gdy dałem wszystko na talerz i polewałem to czekoladą, do kuchni akurat weszła Alison. Ubrana była w czarne legginsy, skarpetki w małpki i jedną z moich koszulek. Zaczęła zaglądać mi przez ramię.
- Gdzie się patrzysz? Siadaj do stołu - rozkazałem.
- Co robisz dobrego? - skakała za mną, próbując zobaczyć przygotowywane jedzenie, ale ja jej to skutecznie uniemożliwiałem.
- Zaraz zobaczysz.
- A ty nie zamierzasz się dzisiaj ubierać? - wbiła mi palec między żebra.
- Jeszcze rano tego chciałaś - przypomniałem jej, a ona z westchnieniem usiadła.
Postawiłem talerz przed nią, a ona aż się oblizała. Nie czekając na mnie ukroiła kawałem i włożyła do ust.
- Już zapomniałam, jak potrafisz świetnie gotować - powiedziała z pełnymi ustami.
- Nie wiedziałem, że zwykły omlet można nazwać gotowaniem - odparłem skromnie, chociaż w głębi duszy byłem z siebie bardzo zadowolony.
Swoją porcję zjadłem szybciej niż ona i udałem się pod prysznic. Stwierdziłem, że taka kąpiel przyda mi się i chociaż trochę uspokoi buzujące we mnie hormony. Odkręciłem kurek i wszedłem pod strumień wody uprzednio się rozbierając. Czułem, jak wraz z potem spływają ze mnie wszystkie emocje. Nie mogłem nadal uwierzyć, że poprzedniego wieczoru stało się to, co się stało. Wiedziałem, że ją kocham i chcę spędzić z nią resztę swojego życia, Miałem nadzieję, że ona myśli tak samo.

***Alison***

Zjadłam pysznego omleta. Mimo, że był sycący, to nie zostawiłam na talerzu nawet okruszka, ponieważ nie chciałam, aby tak dobre jedzenie się zmarnowało. Gdy skończyłam, wsadziłam naczynie do zlewu i spojrzałam na drzwi od łazienki. W środku Gabriel brał prysznic, a mnie naszła ochota, aby go przytulić. Wczorajszy wieczór był moim pierwszym razem i nie żałowałam. Gabe był czuły i delikatny, dzięki czemu wszystko było cudowne. Miałam ochotę dziękować Tomowi na kolanach za to, że mnie z nim poznał. Gdyby nie to, nasze drogi pewnie by się nie zeszły i nie miałabym takiego wspaniałego faceta. Mimo, że czasami się kłóciliśmy, to jednak był to dobry związek. Chłopak może nie był ideałem, ale w końcu nikt nim nie jest.
Weszłam do środka. Gabriel stał w kabinie prysznicowej tyłem do drzwi, a woda zagłuszała wszelkie dźwięki. Rozebrałam się i weszłam do środka. Gdy położyłam mu rękę na ramieniu, jego mięśnie się napieły. Gdy jednak obrócił się w moją stronę, rozluźnił je i się uśmiechnął.
- Już się kąpałaś czyściochu - pocałował mnie w usta, a ja się do niego przytuliłam.
- Przyszłam przypilnować cię, abyś ty się dobrze umył - powiedziałam.
    W tym momencie usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi wejściowych. Zauważyłam, jak mój chłopak spina swoje mięśnie i nie miał najlepszej miny.
- Co jest? - zapytałam.
- Tom urwie mi głowę - wyszeptał.
- Za co? - zmarszczyłam brwi. - Nie mam dwunastu lat.
- Ale on jest twoim przyjacielem. Mam takie głupie przeczucie, że... jak zobaczy nas w łazience razem, to dostanę nieźle po pysku.
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Nie chciało mi się wierzyć, że Tomas pobiłby go za coś, na co sama mu pozwoliłam. Widziałam jednak, że nieźle się zdenerwował słysząc, że tamten wchodzi do domu. Nie mogłam pozwolić, aby pobili się w czasie, kiedy mieliśmy mieć w końcu spokój.
- Co teraz zrobimy? - wyszeptałam.
Obydwoje spojrzeliśmy na małe okienko. Mieliśmy takiego pecha, że wybraliśmy sobie piętro, więc Gabe mógł sobie coś zrobić.
- Jest tu ktoś? - usłyszeliśmy głos Soph z dołu. Wiedziałam, że mój facet chce wyjść, to musi się spieszyć.
- Jestem w łazience - powiedziałam na odczepne, mając nadzieję, że nie dałam nic poznać po swoim głosie.
Gabriel powycierał się i ubrał, a następnie wychylił głowę przez okno. W między czasie ja także się ubrałam i zawinęłam głowę ręcznikiem, jednak nie zakręcałam wody. Wolałam, żeby zagłuszała ona nasze rozmowy.
- Spadniesz - mówiłam po cichu. - Nie wychodź.
- Jak się zmieszczę, to będzie dobrze - uśmiechnął się, a następnie wyciągnął ręce przed siebie i wsunął się do połowy. - Możesz mi pomóc? Chyba się zaklinowałem.
Czułam się przerażona. Od początku wiedziałam, że to jest bardzo zły pomysł i okazało się, że miałam rację. Stałam za nim sparaliżowana i nie wiedziałam, jak mam mu niby pomóc. Nie chciałam go pchać, bo się bałam że wyleci. Obawiałam się także, że się zaklinuje i już nigdy nie wyjdzie z tego okienka.
Nagle zniknął. Tak po prostu. Wciągnęłam głośno powietrze i przyłożyłam rękę do ust, ponieważ byłam pewna, że leży połamany na ziemi lub, co gorsza, nie żyje. Domyślałam się, że byłam blada jak ściana i przerażenie wypisane na twarzy. Szybko
podbiegłam do okienka i wyjrzałam przez nie. Okazało się, że mój ukochany jest cały i bezpieczny, tylko po prostu schodzi po drabince z winogronem na dół. Kiedy wreszcie dotknął ziemi, z za rogu wynurzył się jego przyjaciel i posłał mu uśmiech.
Odczekałam chwilę i dopiero potem odważyłam się wyjść. Pomimo, że przeszukałam całą łazienkę, nie mogłam znaleźć swojej bielizny. Czułam się głupio, jednak nie miałam wyjścia, musiałam tak wyjść i zejść do swojego pokoju. W duchu modliłam się, aby nikogo nie spotkać. Chciałam jak najszybciej dostać się do swoich ciuchów. Niestety, jak zwykle szczęście mi nie dopisało. Schodząc po schodach dopadła mnie Sophie i pociągnęła do kuchni.
- Och All! Nawet nie wiesz jak było cudownie!- zaczęła relacjonować mi ich wypad. Musiałam przyznać, że myliłam się co do Toma. Nie spodziewałam się, że z niego taki romantyk. Gdy opowiadała mi o ich wspólnej nocy, mimowolnie zalałam się rumieńcem. Jej opowieść przywróciła mi wspomnienia z ostatniej nocy. Przypominając sobie jego delikatny dotyk dłoni na moim ciele, poczułam przyjemne dreszcze. Zdradzając się przy tym.
- Alison- powiedziała stanowczo. Może nie wyglądała na inteligentną, jednak już nie raz zaskoczyła mnie swoją błyskotliwością.- Czy ty i Gabriel...?
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Dziewczyna rzuciła mi się w ramiona. Zaczęła ściskać moje ramiona i podskakiwać w kółko, zmuszając mnie do dołączenia do niej. Cieszyła się bardziej ode mnie. Znaczy się, ja też. Zresztą, bardzo mi się to podobało. I chciałam więcej. Przestałyśmy skakać, gdy ręcznik spadł mi z głowy, ukazując suche włosy. Soph parsknęła śmiechem.
- No wiesz ty co- oburzyła się- jeśli chcieliście się pieprzyć w łazience, to trzeba było mówić. Wrócilibyśmy później.
Już otworzyłam usta by jej odpowiedzieć, jednak uniemożliwił mi to Tom, który właśnie wszedł do pomieszczenia.
- Dlaczego mielibyśmy wrócić później?- zapytał rozkładając się na kanapie. Spojrzałam na Soph niemal błagalnie. Teraz rozumiałam Gabriela i jego reakcji na ich powrót. Nie chciałam, aby on się o tym dowiedział. Traktował mnie jak młodszą siostrę, którą wiecznie trzeba chronić. Na pewno bałby się, że Gabe mógłby mnie skrzywdzić. Dziewczyna szybko dostrzegła moje obawy i postanowiła uratować mi tyłek.
- Gdyby nie to, że pada, wrócilibyśmy później- odparła. Tom zmierzył mnie wzrokiem i chyba kupił tą historię.
- No, ale wtedy nie dowiedziałaby się o tym- z szafki sięgnął po gazetę, którą mi podał. Niepewnie chwyciłam ją, marszcząc brwi. Rozłożyłam ją i ujrzawszy zdjęcie na pierwszej stronie, otworzyłam usta ze zdziwienia.
- To mój obraz! - krzyknęłam rozentuzjazmowana.
- Jest cały artykuł poświęcony tobie- odparł przyjaciel, co mnie trochę zmartwiło. Nie chciałam, aby o mnie mówiono...
- Nie mówią o tobie- powiedział ciemnowłosy, a ja dopiero teraz uświadomiłam sobie, że wypowiedziałam swoją myśl na głos. O matko... Znowu pojawia się niezdarna Alison?- Piszą o tajemniczej Belli, a nie o tobie.
Do pomieszczenia wszedł Gabriel, mierząc nas dziwnym spojrzeniem. Rzuciłam się mu w ramiona i czule go pocałowałam. Był trochę zaskoczony, jednak odwzajemnił gest. Oderwałam się od niego i pokazałam swoje dzieło, znajdujące się w gazecie. Odwrócił pierwszą stronę i zaczął czytać:
-... Młoda artystka zwana Bella osiągnęła wielki sukces podczas ostatniej wystawy. Galeria ledwo pomieściła wszystkich gości, choć część przybyłych musiała zostać niestety odprawiona. Tłum zachwycał się jej dziełami. Wyrażano, iż młoda artystka inspirowała się tutejszymi widokami. Z jej płynnych ruchów można wyczytać każdą emocję, jaką nią w danym momencie kierowała. Goście nie mogą przestać się zachwycać gracją w tych dziełach. Jednak są zafascynowani autorką prac. Malarka nie chce się ujawnić, a jej nieobecność podczas wystawy intryguje nas jeszcze bardziej. Inni autorzy prac nie chcą ujawniać jej tożsamości. Wiemy tylko, że jest młoda, a jej ostatnia wystawa odbyła się w Australii. Tak więc zwracamy się do tajemniczej Belli z prośbą o jakikolwiek kontakt z nami, a także prosimy, aby każda osoba, która wie coś na jej temat, zgłosiła się do nas, a na pewno zostanie sowicie nagrodzona".
Gabriel uśmiechnął się do mnie i ponownie mnie pocałował.
- Gratulacje kochanie- wyszeptał.
- Chyba musimy to uczcić?- Odezwała się dziewczyna za nami. Przez chwile zapomniałam o ich obecności.
- Na pewno nie dzisiaj. Na dworze pada, więc jesteśmy tu uziemieni- przyznałam ze skwaszoną miną.
- Niestety, ale możemy zabawić się we czwórkę! Urządzimy mini party dla nas.
- W sumie i tak nie mamy żadnych planów.
- Ale i tak musi ktoś pojechać po piwo, bo wino się skończyło!- krzyknęła Soph z kuchni.- Rany, ale z was zolusy! Dwie butelki na dwóch?
Parsknęłam śmiechem widząc jej oburzoną minę. Tom jeszcze bardziej rozłożył się na kanapie i włączył jakiś program o sporcie. Szczęśliwa wróciłam do pokoju. Nim się obejrzałam, drzwi zamknęły się za mną. Obróciłam się i dostrzegłam Gabriela idącego w moją stronę. Ciałem przywarł do mnie, po czym złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Był on jednocześnie czuły i brutalny. Obydwoje byliśmy spragnieni naszych ciał i dopiero teraz, gdy byliśmy sami, odczułam jego brak. Równie zachłannie oddawałam jego pocałunki. Poczułam jak jego dłonie wędrują pod moją bluzkę. Jedna spoczęła na plecach, zmniejszając odległość między nami, zaś drugą zaczął bawić się moją piersią. Czułam przyjemne ciepło w moim podbrzuszu. Z ust wydobył się cichy jęk, gdy jego wargi zjeżdżały w bok. Pocałował skórę za moim uchem.
- Moja słodka Alis- wyszeptał, a ja poczułam ciepło jego od
dechu. - Chciałem to zrobić odkąd cię rano ujrzałem. Szczególnie w mojej koszulce, bez bielizny.
Spojrzał rozbawiony w moje oczy. Teraz zrozumiałam to "dziwne" zniknięcie mojej bielizny.
- To zemsta za bokserki?- wyszeptałam łapiąc zachłannie oddech.
- Nie. Po prostu lubię cię ogląd
ać nago. Im mniej masz tym lepiej. Teraz chyba pozbędziemy się wszystkiego- nie czekając na odpowiedź, przyssał się do mojej szyi. Z gardła co jakiś czas wydobywał się cichy jęk. Nim się obejrzałam, nasze ciała zostały pozbawione jakiegokolwiek materiału, a my obydwoje topiliśmy się w swoich pocałunkach, leżąc już na łóżku.



***Tomas***


Skończyłem oglądać mecz i skierowałem się do kuchni, w której krzątała się Soph. Gdy zobaczyłem dzierżący w jej dłoni nóż, lekko się wystraszyłem.
- Jezu dziewczyno! Jeszcze zrobisz komuś krzywdę- rzuciłem rozbawiony, a ona zgromiła mnie wzrokiem.
- Mógłbyś mi pomóc, a nie tylko się obijasz. Za niedługo obiad i ktoś musi go przyszykować.
- Na pewno nie ty- delikatnie wyciągnąłem nóż z jej dłoni.- Ostatnio spaliłaś garnek z samą wodą, choć byłaś cały czas w kuchni, a tym mogłabyś zrobić sobie poważną krzywdę. Więc wolę nie ryzykować- wyprowadziłem ją z kuchni i zostawiłam siedzącą na sofie.
- Zaraz coś przygotuje dobrego, a ty się nie zbliżaj do kuchni, zrozumiałaś?- Soph przytaknęła zdumiona.- Grzeczna dziewczynka- pocałowałem ją, a w dłoń wsunąłem pilota od telewizora. Ta dziewczyna nie wiedziała co to nuda. Zawsze musiała coś robić. Choć jej energię mogłem wykorzystać w inny sposób, jednak teraz byłem zbyt głodny. Tak, proszę państwa! Ja, Tom *** pierwszy raz odmawiam seksu! Trzeba to gdzieś zapisać... Otworzyłem lodówkę. Zlustrowałem ją wzrokiem i stwierdziłem, że z tego mógłbym zrobić jakąś sałatkę, ale to za mało. Mi samemu by to nie wystarczyło, a co dopiero Gabrielowi. Chwyciłem za telefon i kulturalnie, jak na faceta przystało, zamówiłem pizze.
Uwielbiałem takie wieczory.
Dużo zabawy, towarzystwo przyjaciół i „spokój”. Chociaż czasem brakowało mi trochę akcji, nie chciałem do tego wrócić. Wcześniej byłem istną maszyną do zabijania, a byłem skuteczny tylko dlatego, że nie było nikogo na kim mi zależało. Teraz było inaczej. Moi wrogowie znali Alison i nawet na Soph mi zależało. Ale wciąż chodziło mi tylko o seks z nią. Była słodka, ale zupełnie nie w moim stylu. Jedynie krótki epizod. To wszystko. Trzeba było to skończyć w końcu, ale po co? Alison jest z moim przyjacielem, nie chce mnie, traktuje jak brata i nawet nie wie o moich uczuciach do niej. To bolało. Bardzo. Ale zależało mi na jej szczęściu. Nawet kosztem własnych uczuć.

Zacząłem się podnosić z kanapy, przez co zostałem obdarzony pytającym spojrzeniem Soph. Nachyliłem się do niej i pocałowałem, na co ona się uśmiechnęła.
- Muszę iść na stronę...- wyszeptałem, a ona przygryzła wargę. O matko... Chyba ten nasz „związek” powoli zaczyna mi się podobać.

Skorzystałem z ich łazienki wiedząc, że w tym stanie nie dam rady zejść ze schodów. To pomieszczenie nie różniło się od naszego. Może jedynie zapachem. U nas górował jaśmin, tu zaś lawenda- nawet przyjemnie wąchało się ją. Sięgając po mydło przy zlewie, nie chcący zrzuciłem kosmetyczkę Alison, z której wysypały się różne kosmetyki. Niezdarnie schyliłem się, aby to wszystko podnieść, gdy mój wzrok spoczął na małej karteczce. Uniosłem ją i przeczytałem zawartość, a mój stan trzeźwości diametralnie się zmienił.



Hejka ;* Wracamy po krótkiej przerwie... Jak już wcześniej Katarina wspomniała, nie ma dostępu do komputera i nie może pisać nowych rozdziałów. Jednak udało jej się zacząć, a ja skończyłam nową notkę ;) Mam nadzieję, że się spodoba, gdyż w najbliższym czasie tylko ja będę dodawać posty :c
Pozdrawiam
Seo ;*